Fundacja Allanda

Idea jest jedna, sposobów na jej realizację coraz więcej:

Pieszo – klasyka gatunku. To najpełniejsze oddanie idei prostoty, uważności i harmonii z otoczeniem. Tu liczy się planowanie trasy i orientacja w terenie ale jeszcze bardziej – odpowiednie gospodarowanie swoją własną energią i zasobami. Ważne są też umiejętności funkcjonowania w średnio-trudnym i trudnym terenie. Odpowiednie ubranie i sprzęt sprawiają że warunki atmosferyczne przestają być wymówką.
Na plecach tylko niezbędny i sprawdzony sprzęt, w jednej kieszeni szacunek do dzikiej przyrody a w drugiej poszanowanie zasad minimalnej ingerencji w środowisko.

Rowerem – pokonujesz większe dystanse, choć zdarzają się fragmenty tras gdzie z rowerem poruszamy się wolniej niż pieszo. Idealny sposób dla tych, którzy mają dość targania całego ekwipunku na własnych plecach. Wystarczy średnia dawka uporu i kreatywności aby dotrzeć do miejsc gdzie dotarlibyśmy również pieszo. Czasem wiatr na otwartej przestrzeni postanawia udowodnić kto tu rządzi – czołowy wiatr jest gorszy niż stroma góra.
Zasada minimalizmu sprzętowego podobna jak przy wędrówkach pieszych, choć trzeba mieć o wiele bogatszy niż zazwyczaj zestaw narzędzi do naprawy roweru i więcej niż jedną zapasową dętkę.

Fundacja Allanda
Kajak

Kajakiem/canoe – rzeką, jeziorem lub pasmem jezior. Umiejętność czytania wody obowiązkowa, przydaje się też ponadstandardowa zaprawa fizyczna. Poza trasami typowo turystycznymi czasem trzeba przeciągnąć kajak lądem, omijając przeszkodę wodną lub pokonać odległość pomiędzy jeziorami. W trakcie kilkudniowej wyprawy może się tego uzbierać kilka kilometrów. Ale nagroda jest warta wysiłku – kajakiem dotrzesz tam gdzie pieszy nie ma szans.
Przynajmniej wody nie trzeba dźwigać – dobry filtr węglowy wystarcza. A w bardzo upalne dni taka forma bushcraftu staje się czasem jedyną opcją.

Na tym lista się nie kończy. Spotykałem na swojej drodze bushcrafterów jadących konno, wędrujących całymi dniami tylko z saszetką u pasa, na nartach skitourowych, a i takich którzy zamiast plecaka mieli specjalny wózek na kołach rowerowych. Sposobów jest wiele – i pewnie powstanie więcej.